Kategorie
Perfumy

Lancome Idole – Hit czy porażka

perfumy Lancome Idole
Z marketingu skoncentrowanego na butelce i cienkiej listy nut zapachowych przyznaję, że miałam niskie oczekiwania wobec Lancome Idole. I rzeczywiście, w ciągu pierwszych kilku razy sprawdzając je, niestety nie jest pod wrażeniem.

Jednak po kilkukrotnym ponownym odwiedzeniu tego zapachu… nawet jeśli nadal nie jest to „miłość”, Idole w rzeczywistości trochę bardziej na mnie urosło. Perfumy Lancome Idole, zrobione przez trzy perfumiarki otwierają się sztucznym, soczysto -słodkim podmuchem brzoskwiniowo-morelowej pulpy, która nie jest moim ulubionym aspektem zapachu. Okazuje się, że wymienionym owocem jest gruszka, ale zdecydowanie dostaję też w tym akordzie coś brzoskwiniowego… Na szczęście to wrażenie łagodnieje, choć pozostaje miękko uwypuklone przez resztę progresji Idole. Chwilę później pojawia się serce zapachu: lekka, owocowa, piękna różowa róża majowa w połączeniu ze świeżym, zielonym jaśminem, aby dać wrażenie zroszonych płatków i odrobiny liści.
flakon perfum Lancome Idole
Ten kwiatowy akord jest dla mnie główną atrakcją perfum Idole Lancome. Jest ładny, przewiewny i pachnie… wesoło! To jest cecha, którą bardzo lubię w zapachach tej marki: mają tendencję do emanowania pozytywną energią; cudowną radością życia. Ale jest też inny niezbyt doskonały kontrapunkt. Różowe serce Idole uczyniłoby go pięknym zapachem, gdyby nie plastikowa jakość otwierających się owoców i – co więcej – baza: puszyste, ale przesadzone piżmo. To musi być reklamowany akord „new clean and glow”, ale… to ciut za dużo, wytrąca kompozycję z równowagi i sprawia, że zapach jest znacznie bliższy zmiękczaczowi, do tkanin niż powinien.

Jak wiele współczesnych zapachów, Lancome Idole w zasadzie pozostaje niezmienione przez cały czas trwania (przepływ zapachu jest dobry, a długowieczność… mhm, ok). Nie chodzi o to, że wszystkie perfumy muszą się zmienić, a niektóre wspaniałe nie… (Prada Infusion d’Iris, Gucci Bloom i Narciso Rodriguez Narciso), ale podobnie jak bogatsza piramida nut, jakiś rodzaj rozwoju mógł pomóc Idole stać się nieco bardziej interesującym. Skojarzenie, jakie wywołują u mnie te perfumy to płyn do płukania tkanin o zapachu róży; różowa szyfonowa bluzka z materiałowymi kwiatami na jednym ramieniu.

Wniosek. Idole jest lekkie, ale obecne, z godną szacunku kwiatową nutą i szczególnie ładnie prezentującą się świeżą różową różą. Chciałbym, tylko żeby piżmowa baza była bardziej miękka, a otwierający owocowy akord bardziej naturalnie pachnący… Mimo to OK słodki i świeży różany zapach. Bardziej przypomina szampon lub zmiękczacz do tkanin niż prawdziwe, naturalne róże ogrodowe (takie jak senny, choć niestety słaby Dior Miss Dior Blooming Bouquet)… ale ogólnie przyjemne perfumy – zwłaszcza z daleka – niemniej jednak.